Zmienna pogoda

Bywa pogodnie ale bywa też burzowo. Łucja Jędrka bardzo lubi. Co prawda mówi o nim głównie "dzidziuś", ale głaszcze, całuje, buja w foteliku, asystuje przy przewijaniu. To co się w niej gotuje, odreagowuje na nas. Więcej krzyczy, robi zakazane rzeczy i rzuca buńczuczne "ale ja lubię!". Największe kryzysy związane są z zza wczesnym wstaniem. Tak jak dziś, o 6.20 (przed urodzeniem Jędrka wstawała 8.30-9.00). Wtedy całe rano "na nie" - zamykanie się w łazience, płacz o wszystko (że np. chciałaby usiąść tam, gdzie właśnie karmię Jędrka). Staramy się ile się da rozmawiać z nią o uczuciach, nie niecierpliwić się, ale trudne to dla wszystkich. Dla mnie trudne, że często następuje odmowa jedzenia, tudzież menu ograniczyło się do trzech rzeczy. Wiem, że nie jedzenie najważniejsze, ale gdzieś tam strach jest.
I bardzo chce do dzieci. W tym tygodniu chodzi na zajęcia do klubiku, gdzie być może w przyszłości pójdzie do przedszkola. I podoba jej się.

A Jędrek? Spokojny, urokliwy. Ale swoje wymagania ma:) Jest "nieodkładalny". Spać może tylko koło mnie i najlepiej z możliwością pociągnięcia cyca od czasu do czasu. A więc wisi w chuście, co budzi obawy o mój kręgosłup. W nocy sen ma kamienny ale odpada dopiero o 22.00 (z Łucją byłam przyzwyczajona do długich wieczorów dla siebie).

Poskładanie tego wszystkiego w funkcjonującą całość jest wyzwaniem. I trzeba czasu.
No to na poprawę nastroju - zdjęcia sielskie...
Należy zwrócić uwagę na szczegół, że Łucja przywiązana do bardziej powszechnych sposobów transportowania dzieci (ten wózek towarzyszy nam wszędzie....)




 
 
 
 
Posted by Picasa

Komentarze

Prześlij komentarz

Dzięki za komentarz! Miło wiedzieć, że czytasz:)

Popularne posty