Powiało Berlinem
W ramach akcji "nowe miejsce do życia" odwiedzamy nowe/stare lokalizacje. W dwie ostatnie niedziele zagnało nas na Służew. Służew jest mi znajomy od kilkunastu lat ale dotąd głównie za sprawą kościoła (nie licząc którkiego epizodu towarzyskiego;). I tak sobie myślę, że to jest całkiem niezła miejscówka, głównie za sprawą dzikiej dolinki. Nową trakcją jest świeżo pobudowany Dom Kultury, co to wymiata na konursach architektonicznych i rzeczywiście wnosi nową jakość. I ładny i pomysłowy. Najeżony drobnymi patentami, które mogą sprawić, że to miejsce naparawdę będzie żywe. No i jeszcze plac zabaw, z gatunku tych robionych na dziko. Dużo trawy, piachu, lin. Domki, zjazdy z dachu a obok atrakcja czyli społeczny ważywaniak. Łucja przebierała aż nogami, aby powyrywać chwasty ale musieliśmy się zwijać. Widać, że łakomie patrzymy na Berlin i Skandynawię. W sumie... podobna strefa klimatyczna to i wzorce mają szansę przeniknąć
Jedyny minus Służewa to głośna trasa gdzieś w oddali. Ale gdyby zrealizować ten koncept z tunelem nad Doliną Służewiecką, to uuuu....odlot!
A jak już wrócimy z lewego brzegu, to to co dla nas najważniejsze blisko domu - to rower. Do znoju, do nocy. Łucja ma ten sam rowerowo-endorfinowy haj co ja






Komentarze
Prześlij komentarz
Dzięki za komentarz! Miło wiedzieć, że czytasz:)