trudno pisać

Ostatnie tygodnie wyposażyły mnie w unikatowe doświadczenie bycia żoną marynarza. Tak niepozornie, pomału - dzień, dwa, tydzień, drugi. Ja i ich dwoje, sklejeni od rana do nocy z przerwami na wyjścia biegiem do pracy. Czy przychodzą mi w związku z tym do głowy jakieś światłe mysli, teorie? Nie za bardzo. Ja, która mam teorię zawsze i na wszystko - rozpłynęłam się w czasie. Przechodząc tam i z powrotem z poczucia wszechmocy, w totalną niemoc biorąc z większym lub mniejszym impetem poszczególne elementy dnia jak przeszkody w Wielkiej Pardubickiej - wieczorem znajduje się w specyficznym stanie "zawieszki". Stąd cisza, bo tak naprawdę to trudno mi cokolwiek napisać o dzieciach, bo ja o nich ostatnio nie myślę, ja nimi przesiąkłam.

Komentarze

  1. Dzięki za ten wpis. Trudno komentować. Powroty dla nas też nie są łatwe, bo już Wielka Pardubicka solo obcykana...

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Dzięki za komentarz! Miło wiedzieć, że czytasz:)

Popularne posty