29

To już nieprawda z tą datą, ale chcialam, żeby się pokazała. Wczoraj nie było chwili, aby coś napisać.
Od dawna sobie wyobrażałam ten dzień, pewnie od 29 lutego 2008:) To jest niezła cezura - 4 lata. Wyobraź sobie swoje dziecko, siebie za 4 lata. Mimo, że rzeczywistość w marzeniach była jakoś bardziej wyretuszowana, to cieszę się z tego co tu i teraz. Bo bywa trudno. Mi bywa trudno i Łucji ze mną. To z czego się cieszę, to że te trudności pokazują się między nią  a mną. Poczytuję to sobie jako zaufanie, jako mocną relację. Bo wszędzie indziej - miód mailna.

Dużo miłości, córeczko!

P.S. A o tym, co działo się wczoraj, w nastepnym odcinku

Komentarze

Popularne posty