Bardzo ładny dzień


Rok temu i dziś. Oba dni wakacyjne. I właściwie taki poród też wakacyjny - 6.00 rano słońce nad Pałacem Kultury, położna z izby przyjęć, która wyszła na papierosa przed szpital, bo nikogo nie było. A o 9.00 Jędrek był już na świecie, więc czekał nas cały miły dzień, gdy leżeliśmy sobie przytuleni.

Ale największe wzruszenie dopadło mnie parę dni później, kiedy zobaczyłam ich razem. Ta świadomość, że w życiu Łucji pojawił się ktoś, kto najprawdopodobniej będzie obok, kiedy nas już zabraknie. Ktoś, kogo ma szansę znać najdłużej w życiu:)Popłakałam się ze szczęścia i z przerażenia, że jak śpiewa Freddy "too much love will kill you" Po roku dajemy jakoś radę:)


Komentarze

Popularne posty