Lotta z ulicy Awanturników

Tak sobie myślę, że każde z moich dzieci zasługuje na stop-klatkę. Na pierwszy ogień - Łucja.

Książkę o Lottcie przeczytałam chyba piewrszy raz z 7 lat temu i pamiętam, że mnie zachwyciła. Że mowa jest o takim żywym dziecku i że rodzice mają do niego takie mądre podejście. O, takiego dziecka chcę - myślałam wtedy i wykrakałam:)

Bo 5 letnia Lotta (na co zwróciłam uwagę dopiero teraz) ciągle wrzeszczy, kwestionuje autorytety i zawsze ma lepszy pomysł, co należy zrobić. I wydaje się jej, że jest niesamowicie dorosła:) Po cichu dziękuję Astrid, że to napisała, bo pomaga mi złapać dystans. Niesamowite w Łucji jest to, że w jednej chwili potrafii być jęczybułą wszechświata a za chwilę przeobrazić się w moją podporę w całym tym bałaganie. I czasem mi głupio, że za łatwo dajemy jej burę. Bo serce ma dziewczyna tak naprawdę złote, tylko temperament rzutki.





Komentarze

Popularne posty