Dom
Reprezentujemy ten segment klientów na rynku nieruchomości, który z wielkim przekonaniem zawsze twierdził, że lepiej mniejsze ale w centrum. Bo przecież dużo wychodzimy na miasto, jak będziemy mieszkać w domu pod lasem to nikt nas nie odwiedzi, ile można dojeżdżać do pracy... No tak mówiłam głośno, a po cichu przyjaciołom na ucho zwierzałam się z całego szeregu wątpliwości: Czy każde z dzieci powinno mieć swój pokój? Czy pomieszczenia wielkości schowka na szczotki nie łamią praw człowieka? Czy moje dzieci wzorem zwierząt stłoczonych w za ciasnych boksach,nie zaczną sobie poważnie skakać do gardeł? Stan obecny gwałtownie przerwał te fantazje i rozmyślania. Oto naszym zadaniem stało się całodobowo przetrwanie w 5 osobowej rodzinie na 62 metrach. I dziś po 3 tygodniach z wielkim zdziwieniem ale i z wdzięcznością myślę o naszym domu, że dał radę. Szukając mieszkania wiedzieliśmy, że potrzebujemy wielu pomieszczeń (żeby zawsze było gdzie się schować) na małej przestrzeni (bo mieliśmy małe środki i wielkie ambicje dotyczące lokalizacji). Potrzebowaliśmy też okien (mamy pięć dużych) i podwórka (jest zamknięty teren dla użytkowników bloku). I trafił się jeszcze duży balkon. Wertowaliśmy wiele albumów z kategorii compact houses, stwierdzając z żalem, że większość pomysłów tam opracowana jest dla mieszkań wysokich (u nas jest nędzne 2,50 cm). Wielokrotnie doprowadzałam do rozpaczy Kubę (który jest głównym twórcą naszego remontu) rozpętując dyskusje, a co by było gdybyśmy nie przenieśli kuchni, nie robili drugiej łazienki itp. itd... A teraz te dyskusje są zawieszone. Dom się nami zaopiekował - znosi ciągłe wydawanie posiłków, podłogę zawaloną lego, wieczorne seanse filmów na rzutniku. Znosi nawet onlajny przy biureczkach (moje dzieci nie używały nigdy biurek a teraz nawet trzymają na nich porządek:). Dom stał się trochę kolejnym członkiem rodziny chyba zadowolonym, że wreszcie tyle czasu w nim spędzamy. Majaczy mi w głowie obawa, że gdyby posiedzieć tu do czerwca, to zacznie być problematycznie z oknami na południową stronę. Nie wykluczam ucieczki gdzieś na wieś, choć jest to trudne ze względu na Kuby pracę i na to, że musielibyśmy poszukać czegoś komercyjnie, a z kasą może być różnie. Na razie jest ok. Cudem jest, że po 3 latach poszukiwań udało nam się tydzień przez lockdownem kupić przez internet kanapę, która idealnie pasuje wymiarami w przeznaczone miejsce. No i chyba po raz pierwszy wysieję coś na balkonie. W przyszłym tygodniu Kuba i dzieciaki mają zrobić skrzynki. Mam trochę wyrzuty sumienia, że trzema było kataklizmu, żebym ten dom doceniła. Na szczęście nie robi mi głośnych wyrzutów:)
Mania i Jędrek cały czas też coś urządzają - oddzielne pokoje mają mieć Luke Skywalker i Darth Vader
Mania i Jędrek cały czas też coś urządzają - oddzielne pokoje mają mieć Luke Skywalker i Darth Vader
"Mamo - zrobiłam pandoramę" - Mania uwieczniła mnie przy pisaniu tego posta:)



Komentarze
Prześlij komentarz
Dzięki za komentarz! Miło wiedzieć, że czytasz:)