dzień bez dzieci

Dziś jest taki dzień, w którym po raz pierwszy od prawie 4 tygodni jestem bez dzieci. Oczywiście zdarzały się wyjścia na zakupy, albo bieganie, ale to zazwyczaj zamykało się w godzinie. Dziś Kuba zabrał całą trójkę do Pracowni a ja na kilka godzin zostałam sama w domu. Kolejny powrót do wczesnego macierzyństwa. Bijesz się z myślami, na co najpierw się rzucić - praca, sprzątanie, może gdzieś wyjść? Nie gotować! O to to! Kupić sobie coś do jedzenia.
Zabawne, bo niedawno mieliśmy taką refleksję, że zeszły rok był wyjątkowy pod względem wyjazdów. Aż dwa razy udało nam się wyjechać tylko we dwójkę, bo jak nam się wydawało jesteśmy już tam bardzo zmęczeni życiem z dziećmi:) Berlin i Północne Włochy - dwa wspaniałe weekendy, o których ostatnio myślimy trochę z poczuciem winy - "Ej, a może to przez nas, bo za często wyjeżdżaliśmy?:)
Oglądaliśmy też ostatnio serial o Żydówce z Chasydzkiej wspólnoty Nowego Yorku, która ucieka do Berlina. I ten Berlin tam jest pokazany tak lekko, tak przyjaźnie, że nic tylko dać nura. A teraz cały świat siedzi w swoich dziuplach a to, że ci bliscy opuszczą kwadrat na 4 h,to już wielki ajwaj. To jak to było z ta kozą?


                                           Tu jeżdżę na rowerze wzdłuż Muru Berlińskiego

A tu randkuję nad jeziorem Como


A tu dotarłam do hamaka na własnym balkonie


Komentarze

Popularne posty