zimujemy

w domu. Łucji wyjścia uniemożliwia przeziębienie a Jędrkowi brakuje wyprowadzacza a poza tym, pogoda balansuje na granicy tej dozwolonej niemowlakom.



Czym więc się zajmujemy? Dzieci, zwłaszcza Łucja celują w kreatywności - trochę pojęczą, trochę pomarudzą a Łucja w skarjnym napadzie nudy rozbiera się do golasa (ale nie jest tak, że mówiliśmy jej "jak się nudzisz to się rozbierz i popilnuj ubrania":)My - wychodzimy z siebie, żeby zaraz potem wrócić.

A poza tym - wprowadzamy przy okazji Adwentu elementy edukacji religijnej (o efektach można przeczytać we wczorajszym poście). Dla Łucji najważniejsze na razie, żeby poczet proroków i mężów Izraela był odpowiednio przyczepiony - "Przypnij Józefa za pupę!"



Ponadto oddaliśmy nasz stół Łucji w posiadanie - aranżując gustowny domek.



Jak siedzenie "pod" się nudzi, to "na" - można zająć się całkiem dorosłymi sprawami - pisaniem literek.



A rodzicom po położeniu dzieci, odwala już zupełnie i odpalają sobie Świnkę Peppę w oryginale. Ech, ten akcent...

Komentarze

Prześlij komentarz

Dzięki za komentarz! Miło wiedzieć, że czytasz:)

Popularne posty