...

W nocy tylko jakby mniej od Bonda, bardziej od anioła z nieba mój syn pochodzi: woła mnie cichutko, a czasem nawet nie woła tylko skrobnie paznokietkiem o kołderkę, zaszeleści rzęską o poduszkę i już lecę, przynoszę go do łóżka, przystawiam do piersi i śmieje się, gdy przebiera nóżkami w takt przełykania i tak przebierając zasypia. Ja też zasypiam, idę boso przez śnieg. Justyna Bargielska, "Obsoletki"

Komentarze

Popularne posty