Poszła...
W zamieszaniu spowodowanym smutnymi da nas okolicznościami, wcześniej niż mieliśmy w planie. Poszła. Z lekką spinką ale dzielnie. Odbierałam ją ja ale Kuba, który był niedaleko nie mógł się powstrzymać, żeby nie podjechać.
Dziś dzień, w którym odprowadzałam ją razem z Jędrkiem, bo Kuba wyjechał. Za 10 siódma zameldowała się u nas w łóżku, w przedszkolu byliśmy o 8.00:) Stałam potem przed budynkiem nie wiedząc, co ze sobą zrobić. Bo ten wyczekiwany przeze mnie moment okazał się mieć rewers. Tęsknotę, że nasze życie coraz mocniej jest oddzielne. Choć wydawało mi się, że marzę o tym milion razy dziennie, to ostatnio wydarzyły się rzeczy, które sprawiają, że nie mam ochoty wypuszczać małej łapki z mojej dłoni.
Bardzo mi się kołacze po głowie ta piosenka...
Dziś dzień, w którym odprowadzałam ją razem z Jędrkiem, bo Kuba wyjechał. Za 10 siódma zameldowała się u nas w łóżku, w przedszkolu byliśmy o 8.00:) Stałam potem przed budynkiem nie wiedząc, co ze sobą zrobić. Bo ten wyczekiwany przeze mnie moment okazał się mieć rewers. Tęsknotę, że nasze życie coraz mocniej jest oddzielne. Choć wydawało mi się, że marzę o tym milion razy dziennie, to ostatnio wydarzyły się rzeczy, które sprawiają, że nie mam ochoty wypuszczać małej łapki z mojej dłoni.
Bardzo mi się kołacze po głowie ta piosenka...


Wow, mocne.
OdpowiedzUsuńJa z kolei naprawdę przełknęłam łzę, widząc wszystkie dzieci pod oknem na pierwszym podwórkowaniu, a moja pociecha stała w oknie pytając "Mama, czy pójdziemy na festyn? Patrz są już dzieci!" A ja musiałam powiedzieć "nie synku, nie przyjęli nas do tego przedszkola". Jak mu to wytłumaczyć.
BP
B!
OdpowiedzUsuńNo wiem, że to trudne bardzo. Ale naprawde wierzę w szczęśliwy finał tej historii. Może idźcie na zwiad?
Nie wiem co się stało, ale mam nadzieję, że wszystko pomyślnie się dla Was ułoży.
OdpowiedzUsuń