Zawód:negocjator

Z racji kaszlu zaoordynowaliśmy bańki. Potrzebna nam była już tylko zgoda pacjenta. Zagadnęłam przy kolacji
- Łucja, jak zgodzisz się, żebym postawiła Ci bańki to obejrzysz jedną świnkę Peppę na komórce. Akurat trwa 5 minut - tyle co stawianie baniek
- Dwie świnki - żując beznamiętnie kanapkę, podbiła stawkę córka
- Nie, jedna
- Dwie...
- No to nie
- To nie - odparła córka do końca zachowując pokerową twarz.

Finał? 1 Peppa i Oskar.  I komentarz ojca pod nosem "Mam nadzieję córeczko, że kiedyś wynegocjujesz dla Polski miliony."





Komentarze

  1. jak mi mama bańki stawiała to strasznie panikowałam :) to były jeszcze czasy baniek i ognia, bo teraz to są chyba inne? :)

    OdpowiedzUsuń
  2. próżniowe. bez tych emocji pokazu cyrkowego:)

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Dzięki za komentarz! Miło wiedzieć, że czytasz:)

Popularne posty