O wyspie raz jeszcze
Dużo tego. Pewnie starczyłoby na wiele, wiele opowieści. Co mi zostanie w głowie?
Że bardzo na ten wyjazd czekaliśmy, tak bardzo, że bałam się zawodu
Że coraz lepiej nam było w podróży - znaleźliśmy swoje zabawy, piosenki, zwyczaje
Że całej naszej czwórce najlepiej w trybie "przygoda" - stąd nasze małe, wielkie wycieczki
Że na razie głównym wodniakiem jestem ja - ale to znak, że muszę mocniej przyłozyć się do promocji
Że Łucja z dnia na dzień stawała się coraz bardziej samodzielna
Że zasypiali i spali w swoich własnym, oddzielnym pokoju
Że na dobranoc czytaliśmy "Opowiadania z Doliny Muminków", które kończyliśmy sami dla siebie, bo dzieci zasypiały w trakcie
Że we dwójkę dużo czytaliśmy i rozmawialiśmy
Że kawa na południu smakuje inaczej
Że chcemy tam wrócić
Wyspa, na której mieszkaliśmy nie ma ruchu kołowego, samochód zostawia się na lądzie. Na przełomie września i października byli już tam właściwie tylko miejscowi. Dostaliśmy w prezencie dużo słońca. I czas dla siebie. A po powrocie? Tak przeczuwałam, że kontrast temperaturowy będzie mocny.Bo ostatnią noc spędziliśmy w Zakopanem a tam spadł śnieg. Ale nic to, po to też był ten wyjazd, aby się przygotować. Do zimy i do bycia razem, które nie jest już tak komfortowe bo pełne zabiegania.
Że bardzo na ten wyjazd czekaliśmy, tak bardzo, że bałam się zawodu
Że coraz lepiej nam było w podróży - znaleźliśmy swoje zabawy, piosenki, zwyczaje
Że całej naszej czwórce najlepiej w trybie "przygoda" - stąd nasze małe, wielkie wycieczki
Że na razie głównym wodniakiem jestem ja - ale to znak, że muszę mocniej przyłozyć się do promocji
Że Łucja z dnia na dzień stawała się coraz bardziej samodzielna
Że zasypiali i spali w swoich własnym, oddzielnym pokoju
Że na dobranoc czytaliśmy "Opowiadania z Doliny Muminków", które kończyliśmy sami dla siebie, bo dzieci zasypiały w trakcie
Że we dwójkę dużo czytaliśmy i rozmawialiśmy
Że kawa na południu smakuje inaczej
Że chcemy tam wrócić
Wyspa, na której mieszkaliśmy nie ma ruchu kołowego, samochód zostawia się na lądzie. Na przełomie września i października byli już tam właściwie tylko miejscowi. Dostaliśmy w prezencie dużo słońca. I czas dla siebie. A po powrocie? Tak przeczuwałam, że kontrast temperaturowy będzie mocny.Bo ostatnią noc spędziliśmy w Zakopanem a tam spadł śnieg. Ale nic to, po to też był ten wyjazd, aby się przygotować. Do zimy i do bycia razem, które nie jest już tak komfortowe bo pełne zabiegania.
Aż chciało się śpiewać piosenki Kapitana Haka
Z tarasu
Sibenik
W naszej wiosce
Tzw. plac zabaw z widokiem
Paklenica
Rodzina z Thaiti - skąd się tu wzieli?:)
Jeziora Plitvickie
Zakopane






Jejku, jejku, jejku! Co za widok z tarasu! No i ten "mały dzikusek" na koszulce - fajne. Aż mnie zakuło w brzuchu z wrażenia na myśl o wyspie, na którą płynie się tak po prostu stateczkiem...
OdpowiedzUsuń