Dzień z synkiem
Mamy takie dni, które spędzamy we dwójkę. W miarę spokojne, gdy nigdzie nie trzeba jechać, nie pędzimy po Łusię (bo odbiorą ją babcie), ja nie jestem w jakimś zamęcie pracowym. I styczniowe, całkiem jasne już słońce. To tak jak dziś. A na dziś - synek ma rok i 5 miesięcy. Ma już swoje bunty i złości. Nie
reaguje ani na "nie" ani na "NIEEEE" Nadal jego natura jest przede
wszystkim spokojna i radosna. Jego reakcje proste. Patrzę na dwoje moich
dzieci, tak różnych od siebie i myślę, że to jednocześnie i fajne i
bardzo trudne.
O, tak wygląda jak coś zabiera (tu blendę) i nie chce oddać (dzięki siostrze ma ten gest opanowany do perfekcji, w rozszerzonej wersji jest tam też ucieczka)
A tu zrobił poważną minę do zdjęcia, czym mnie setnie ubawił.
Niespodziewany atak słońca sprawił, że sam znalazł sobie kryjówkę w szafie

Ahoj przygodo :) Wystarczy trochę światła, cienia, szafa i mama :D
OdpowiedzUsuń