Jak dobrze, że czasem zdarza się weekend
No więc weekend to naprawdę ulga. I choć rzadko tak jest, żeby żadne z nas nie miało nic do zrobienia ("jeszcze tylko poprawię ten raporcik", "jeszcze tylko zawiozę to na Bemowo"), to i tak nasze dzieci wczepiają w nas się z wielką zachłannością na czas i uwagę. A i my, walcząc z lenistwem oddajemy się z pasją kolejnej rundzie planszówki "Ach te koty".
Ale mamy też już rodzinną tradycję (od dwóch tygodni;) zażywania w niedzielę świeżego powietrza. Ha!
Patrz, Jędruś, pada śnieg!
Można uznać, że oboje naszych dzieci zaakceptowało uciechy śnieżne (Łucja w czwartej zimie życia, a Jędrek w już drugiej, co daje mu szanse na tytuł rodzinnego Yeti)


Komentarze
Prześlij komentarz
Dzięki za komentarz! Miło wiedzieć, że czytasz:)