I co było dalej?

Wygląda to tak, jakby wpis z 29 miał być ostatnim. Ale nie - ha! Przygoda trwa dalej! Banalna prawda jet taka, że marzec był miesiącem kumulacji pracowej dla piszącej tego bloga a dodatkowo, szeroko reklamowany dostawca internetu dowiódł, że swoje środki finansowe powierza jako gażę dla celebryry a nie godziwą dniówkę dla serwisantów (stąd serwisantów ni widu ni słychu a my bez netu od tygodnia).

Zostawmy to i wróćmy do historii. 29 lutego oprócz pełnoprawnej czterolatki zamieszkał z nami ON. Efekt pracy rąk ojca dzieciom i zrzuty rodzinnej (bryła ojciec - meble rodzina).
Hit. Dla obojga. (Jędrek ma na wyłączność podczas godzin przedszkolnych). 


 Zajawka nadal nie mija

Bywa, że  po nocy cichcem się nim bawię

 Czasem mieszkającej tam rodzinie pozwalamy pogapić się na plazmę


A wracając do urodzin - były huczne. Na dwie tury i z atrakcjami




Komentarze

Popularne posty