Nareszcie!
Wiosną dzieci wychowywać jest łatwiej. jestem o tym głęboko przekonana. I nawet niedawno pomyślałam o słynnej książce "W głębi kontinuum" - choć staram się nie myśleć o niej zbyt często bo mnie dołuje Dla nieznających tematu - autorka, głosi powrót do natury, wychowywanie dzieci nie jest trudne bo mamy to w genach, indiańskie plemiona nigdy nie krzyczą na dzieci, ba! nawet się nimi specjalnie nie zajmują a mimo tego dzieci są samodzielne, uczynne i w ogóle rewelacja. Tak sobie pomyślałam, że ci Indianie może rzeczywiście w tej dżungli w symbiozie z dziećmi, wspólnie bez większych nerwów tropią zwierza, bo tak naprawdę nie doświadczyli prawdziwego rodzicielskiego horroru - kombinezonu, mokrych rękawiczek, gluta do pasa, zgrzania w puchówce. Więc poczułam chwilową wyższość nad autorką i naprawdę głęboką wdzięczność, że już wiosna.
I co najważniejsze - rower! "Rower to jest świat" - śpiewa Leszek, a ja się z tym totalnie utożsamiam. Wielką trudnością ciąż i niemowlęctwa jest dla mnie mały dostęp do roweru. Ale! To będzie nasz sezon. Tylko musimy się jeszcze usprzętowić, bo na razie korzystamy z pożyczonego.
A to efekt całodziennej integracji. Najpierw usiedli tak jak w przyczepce, potem się powygłupiali a na koniec zasnęli razem w łóżku. Mnie już tam nie było, nie trzeba się wtrącać w ich prywatne sprawy.
I co najważniejsze - rower! "Rower to jest świat" - śpiewa Leszek, a ja się z tym totalnie utożsamiam. Wielką trudnością ciąż i niemowlęctwa jest dla mnie mały dostęp do roweru. Ale! To będzie nasz sezon. Tylko musimy się jeszcze usprzętowić, bo na razie korzystamy z pożyczonego.
Na Grochowie to my nadal robimy za awangardę. Jechałam z tyłu, to słyszałam wszystkie komentarze:)
Podobało im się. W środku coś tam razem sobie ustalali.
Jak poniesie, to można dojechać nawet do "weekendowej stolicy Warszawy":)
A to efekt całodziennej integracji. Najpierw usiedli tak jak w przyczepce, potem się powygłupiali a na koniec zasnęli razem w łóżku. Mnie już tam nie było, nie trzeba się wtrącać w ich prywatne sprawy.

Ola! Kurczę! Odpisałam ci na moim blogu jak obcemu człowiekowi, nie wiedząc, że to tobie. A teraz już wiem :) I cieszę się, że tu zajrzałam, bo się ciebie strasznie fajnie czyta. Podrzucę linka mojej siostrze, która na sto procent doceni twój dystans, poczucie humoru i zdrowy rozsądek w codziennym życiu z dwójką dzieci. Ja się uśmiałam. Dzięki :)
OdpowiedzUsuńUla