Jak jest?
Ha! No właśnie niełatwo to podsumować. Z pozoru wygląda, jakby zmieniło się bardzo mało - bo Mańka jest zdecdowanie najmniej wymagającym i najcichszym członkiem rodziny (wliczając w to też rodziców:) Czasem boimy się, że o niej zapomnimy. Wracamy do domu i odstawiamy gdzieś fotelik samochodowy a po 10 minutach jakieś niemrawe dźwięki przypomniają nam o córce. Ale z drugiej strony... Na pewno jest głośniej. Z powodu sytuacji, emocji, wieku, fazy księżyca nasze dzieci zaczęły się wydzierać do zdarcia gardeł. "Juuuuuż!!!!!!", "Jaaaaaa!!!!!" "Nieeeee!!!!" U mnie też ton ostrzejszy i o parę tonów głośniejszy, głównie ze względu na uziemienie przy karmieniu i stratę wszytskich innych narzędzi perswazji (typu wzięcie za chabety). Jest... intensywniej. Np. wtedy gdy starszaki całują Manię bez umiaru ale też wtedy, gdy Jędrek budzi się z histerią w środku nocy i trudno go uspokoić.
Jest też, zgodnie z tym, co głosiły doświadczone matki - szybciej. Ja w ogóle nie wiem, gdzie się te dwa tygodnie podziały. Dni przelatują jak szalone i tylko coraz okrąglejsza buzia Mani świadczy o tym, że tu się robi nowy człowiek. Ja chyba jestem też inna niż poprzednio - mniej podatna na smutki ale więcej się złoszcząca, bardziej skłonna wychodzić do ludzi, bardziej skłonna korzystać z pomocy. Szybciej wracająca do świata, ale bardziej wkręcona w noworodka. Ot, zalety macierzyństwa po 30stce;) I trzeciej rundy.
Zgaduj zgadula - gdzie na tym zdjęciu jest Mania?


kto to wie? schowałaś Mańkę i co? i kto?
OdpowiedzUsuńJędrek wie to najlepiej, w końcu to jego Maniusia!!
no, jestem baaardzo ciekawa jak to będzie u nas, z Danką, 3 rundą i macieżyństwem pod 40tkę;)
OdpowiedzUsuń