O troskach
Tak sobie myślę o wszytkich "ochach" i "achach", które wywołuje Mania w realu i wirtualu, do których i ja się przyznaję:) I nie wstydzę się tego, a nawet obnoszę się z córką dumna jak paw. Ale tak naprawdę zawsze najmocniej w sercu siedzi to dziecko, któremu aktualnie najtrudniej. W tym momencie jest to Jędruś. Mały chłopiec, któremu urodziła się śliczna i kochana przez niego siostrzyczka, któremu starsza siostra ucieka do starszakowych spraw , bo kręcą ją literki, zadania a nie stare zabawy ludzikami, który rozstał się ze swoją opiekunką i powędrował do przedszkola.
A w przedszkolu sobie radzi - je, śpi, bawi się, tylko wobec pań jest onieśmielony - nie mówi, kiwa głową na "tak" i na "nie". Mocno przylgnął do dosyć wyrośniętego, rzutkiego chłopca, który bawi się z nim w sposób gwatłowny, często przekraczając granicę, czemu Jędrek nie potrafi a trochę nie chce powiedzieć "stop". Potem w domu następuje odragowanie - szybkie używanie pięści, krzyku, niechęć do słuchania wszelkich poleceń. I zasypianie... najpóźniej ze wszytskich dzieci i z prośbą "posiedź przy mnie".
Łucji zajęło rok zaadapotwanie się w przedszkolu, a była starsza! Teraz w przedszkolu zachowuje się super pewnie i widać, że to jej miejsce. Całe dzieciństwo miałam tak samo - pierwszy rok nowej placówki to gula w gardle i trzymanie fasonu. Ważne chyba jest to, że dosyć szybko udaje nam się takie rzeczy wychwytywać, że jesteśmy obok.
A w przedszkolu sobie radzi - je, śpi, bawi się, tylko wobec pań jest onieśmielony - nie mówi, kiwa głową na "tak" i na "nie". Mocno przylgnął do dosyć wyrośniętego, rzutkiego chłopca, który bawi się z nim w sposób gwatłowny, często przekraczając granicę, czemu Jędrek nie potrafi a trochę nie chce powiedzieć "stop". Potem w domu następuje odragowanie - szybkie używanie pięści, krzyku, niechęć do słuchania wszelkich poleceń. I zasypianie... najpóźniej ze wszytskich dzieci i z prośbą "posiedź przy mnie".
Łucji zajęło rok zaadapotwanie się w przedszkolu, a była starsza! Teraz w przedszkolu zachowuje się super pewnie i widać, że to jej miejsce. Całe dzieciństwo miałam tak samo - pierwszy rok nowej placówki to gula w gardle i trzymanie fasonu. Ważne chyba jest to, że dosyć szybko udaje nam się takie rzeczy wychwytywać, że jesteśmy obok.

też obserwuję Ewę i jej postawę - przystosowała się, przyjęła to przedszkole, choć do entuzjazmu jej daleko... przez pierwsze dwa tygodnie wieczorami chlipałam w poduszkę, bo taka inna ta moja córka wracała, nie odreagowywała, bo była potwornie zmęczona, smutna, nieswoja. i pomyśleć, że nie ma dodatkowego poziomu stresu w postaci młodszej siostrzyczki czy starszej, która czasu jakby mniej. potwornie trudne to dzieciństwo. ja nie chodziłam do przedszkola, moi rodzice mieszkali wtedy prawie w lesie, w wiosce, w której pięć domów na krzyż było i jakoś mi się upiekło. trudno ocenić, jaki to miało na mnie wpływ... miało jakiś? :) serdecznie pozdrawiam!
OdpowiedzUsuńEch, jakoś mnie ten wpis poruszył... Jakoś tym mocniej, że sobie uświadomiłam, jak obce nam te właśnie troski - bo z M. było całkiem inaczej... Wszedł w temat jak w masło, ale to dzięki naprawdę wyjątkowym technikom adaptacyjnym, jakie nam zaproponowano Pod Myszką :)
OdpowiedzUsuńTrzymajcie się ciepło! Będzie dobrze! Trzymam kciuki za Jędrka i myślę o Was ciepło... M.
Olu, teraz czas na głos przedszkolanki :))) Jak wiesz u nas grupy są mieszane wiekowo, trzylatki mają wzór cztero, pięcio, i szcześciolatków. Dużo patrzą, obserwują zabawy... A jak mnie rodzice z drżeniem głosu pytają : czy już się bawi? czy bawi się z kimś oprócz ... i tutaj pada imie dziecka. Odpowiadam z uśmiechem: Dziecko dużo patrzy, chłonie każdą sekundę życia przedszkolnego a bawić się z kolegami zacznie za rok, bo pierwszy etap zabawy to zazwyczaj zabawa równoległa, a nie z rówieśnikami.. ale to NORMALNE! Nie wiem jaką panią ma jędrek, bo od Pani dużo zależy, żeby takiemu dziecku pomogła. Ja mam teraz takiego chłopca 3latka, który tylko kiwa głową na TAK i na NIE i przepięknie się uśmiecha :) a jak płacze to zazwyczaj dzieci spieszą z szybkim wyjaśnieniem DLACZEGO i mogę mu pomóc i życie przedszkolne toczy się dalej... :) POWODZENIA!!!! Poza tym pamiętaj Jędruś jest ŚRODKOWYM dzieckiem a to trudna rola do udźwignięcia, tym więcej uwagi od Ciebie i Kuby potrzebuje : )))))
OdpowiedzUsuńTak, u nas też Łucja czyli środkowe dziecko, ma największe problemy. Weronika od niej ucieka ("nie chodź ciągle za mną", "nie rób tego, co ja" - Aaaaaa!), Antek jeszcze średnio się z nią bawi, bo ma niewiele ponad 2 lata, a jak się bawi, to raczej nie współpracuje tylko zabiera, psuje i krzyczy. Zauważyłam, że pomaga jej za to, kiedy ja lub tata robimy coś tylko z nią. Oczywiście strasznie to trudne pod względem organizacyjnym i niestety rzadko się zdarza. Czekają ją niedługo samodzielne odwiedziny u koleżanki-sąsiadki. Właściwie od 2 tygodni ciągle mi o tym przypomina, bo ona chce tak, jak Wercia, mieć własną koleżankę. Obawiam się, że jeszcze przez parę lat tak będzie.
OdpowiedzUsuńCoś chyba zbyt dramatyczny ten wpis wyszedł. Tragedii nie ma a Łucja w pierwszym roku przedszkola zachowywała się znacznie gorzej:) Może jak przewali mi sie praca to będę go wcześniej odbierać. Łucja to jest w ogóle nieźle wobec niego bardzo opiekuńcza. I kazała na placu zabaw oddać Jędrkowi czapkę:) Damy radę!
OdpowiedzUsuń