Kolejny dzień

>
zaliczyć należy do udanych. Doczekaliśmy się tego najpierwszego ważnego sukcesu (tu brawa dla taty, co go dzielnie wypracował. Zachowywał się jak super-coach motywując córkę "you can do it, you can do it")I jak się okazało - sukces Łucję kręci (naklejki z Peppą również:)I przełamała się do treningów. Drugi sukces - wysiedziany w 40 min robi wrażenie tym, że wcale nie była potrzebna do tego bajka. Siedziałyśmy sobie w kibelku, śpiewając piosenki a Łucja powtarzała - "uda mi się". W trzydziestej którejś minucie zwątpiła troszkę, mówiąc "coś, nie leci". Ale w końcu - nocnik zagrał fanfary (a ściślej - menueta)
Największy bajer był wieczorem. Najpierw dwie przymiarki do nocnika i nic. A potem Łucja siedząc w łóżku zawołała "O!" i zrobiła poważną minę, wytrzymała transport , odczekała... i trzeci dzisiejszy sukces!

Proszę Państwa, co za emocje! Ja czuję się, jakbym wagon węgla przerzuciła:)
To jeszcze materiał zdjęciowy:



trofea na ścianie



Pierwszy raz pełny!

Komentarze

  1. Gratuluje i polecam uwadze strony: bezpieluch.pl można tam znaleźć wiele fajnych rad nie tylko odnoszących się do niemowląt. oraz http://www.chusta.pl/ebook/OdpieluchowanieBezPrzemocy.pdf

    OdpowiedzUsuń
  2. co za dzielna, zgrana ekipa!
    Łucja - trzymaj się! My wiemy, że DASZ RADĘ!!! :)
    Do boju!

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Dzięki za komentarz! Miło wiedzieć, że czytasz:)

Popularne posty