czas na update

"bo zaglądam codziennie i widzę wciąż tę samą, twoją zmęczoną twarz". Tak oto niektórzy czytelnicy motywują mnie do zarzucenia świątecznego lenistwa.

Okres świąteczny dobiega końca. To był bardzo fajny czas imprez, śpiewania, spotkań śniegu i odpoczynku. Od nowego tygodnia próbujemy się wdrożyć w normalność.

Ale wróćmy jeszcze na chwilę do tego, co było.
W domu czas mijał nieśpiesznie w pobliżu choinki. Łucja chyłkiem podjadała z niej pierniki, co obaliło moja teorię o dziecku wychowanym tak, aby nie być łasym na słodkie...


Na dworze, trzeba było mierzyć się z warunkami zimowymi. Łucja na razie nie ma zadatków na kolejna Justynę Kowalczyk.



Ale na wyjeździe ostro nad tym pracowaliśmy. Na razie z takim sobie skutkiem - do końca zimy daleko, jesteśmy wciąż dobrej myśli.



Z Jędrkiem postanowiliśmy się już nie patyczkować.









Tak kończyły się nasze liczne wyprawy na kolędowanie.



Więc w sumie bez żalu zdemontowaliśmy choinkę, czując że z okresu świątecznego wycisnęliśmy ile się da.



W Nowym Roku - dalej gramy razem;)

Komentarze

  1. No wreszcie! Wreszcie! Hej, kolęda, kolęda!

    OdpowiedzUsuń
  2. ach, teraz już zwizualizowałam sobie jak i skąd to glebowanie w śniegu ze skutkiem odblokowawczym (dla Jędrkowego kanalika)!

    OdpowiedzUsuń
  3. no i ekstra innowacyjny jest ten becik a la bobslej :)

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Dzięki za komentarz! Miło wiedzieć, że czytasz:)

Popularne posty