O Jędrolku małym a fajnym

Kończy dziś 5 miesięcy.

Te 5 miesięcy to niezwykłe doświadczenie, że takie małe dziecko może zajmować mało miejsca w myślach a bardzo dużo w sercu. Że dylematy mogą być ograniczone do minimum. Mam trudność z odpowiedzią na pytanie, co ile je i kiedy śpi. Nigdy nie pamiętam dobrze, kiedy ostatnio jadł, karmię go, kiedy widzę, że ma na to ochotę. W nocy karmię bardzo często - nie rejestruję ile razy i o której. Jest w nim niesamowita stałość usposobienia - dobrego humoru i zadowolenia z tego, że przebywa w naszym towarzystwie. Kiedy go kładę w ciągu dnia, w ogóle nie zaklinam, żeby spał jak najdłużej, nie zerkam nerwowo na zegarek, że mój czas się kończy, bo zaraz się obudzi.
Tak sobie jesteśmy. Razem.

Tylko chusta nam słabo idzie, bo ciężki jest okrutnie:)
A wczoraj wieczorem, Łucja w kąpieli, ja na brzegu wanny przeglądam pismo z przepisami a Jędruś - fik z pleców na brzuch. Ot, tak po prostu.



i jest w najwyższym stadium swojej bobasowatości - nadaje się na opakowanie pieluch:) Choć ja patrząc na zdjęcia, nie mam poczucia, że bardzo się zmienia.




Komentarze

Prześlij komentarz

Dzięki za komentarz! Miło wiedzieć, że czytasz:)

Popularne posty