Szarawo

To jakieś trudne dni są. Podobno nawet w radio mówili, że jak przyjdzie odwilż to nastroje zrobią się depresyjne. Et, voila! A więc pierwsza trudność to ciemne poranki - nieważne czy godzina jest 7.30 czy 9.30. Potem - wahanie, wyjść czy nie wyjść na dwór. A jak wyjść,to co robić? Sprawa druga to ciągłe balansowanie na granicy infekcji - glut co się trochę zbyt zazielenia, kaszel co trochę za często. Jestem jak radar, cała w nasłuchu objawów, które wymagają poważniejszej reakcji niż standardowe wspomagacze. No i jeszcze nieoczekiwane przygody jak jazda w sobotę w nocy z Łucją do szpitala bo ostry ból brzucha, wymioty, gorączka. A to kupa tylko.
Dlatego te dni trudne - bo z jednej strony szarzyzna i rutyna a z drugiej gdzieś w kącie czai się zagrożenie. I smutna konstatacja, że do wiosny to całkiem jeszcze daleko.

Komentarze

  1. normalnie jak u nas...!
    tykle ze bez szpitala i kupy...
    ale snieg wlasnie spadl...!

    OdpowiedzUsuń
  2. a my postanowilismy opuscic kraj szarosci..
    A na gluta mamy przyjemnosc gościć od pazdziernika:)
    Slowem trzymamy kciuki i rozumiemy ze macie dość.

    Aguś

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Dzięki za komentarz! Miło wiedzieć, że czytasz:)

Popularne posty