Nowości
Widząc oznaki pewnej kumatości - odpaliliśmy dziś rybki, które były pierwszą miłością Łucji (najwięcej uśmiechów w pierwszych tygodniach życia kierowała do nich.) Młody też się zainteresował.A poniżej - archiwalne zdjęcie starszej siostry 
I nareszcie odpadł kikut. "Nareszcie" przede wszystkim dlatego, że zaliczyliśmy już 4 wizyty położnej środowiskowej, która wprost oznajmiła, że będzie przychodzić tak długo aż nie odpadnie. (Raz nawet zadzwoniła z pytaniem, czy odpadł...). Położna zdradziła też wielką tajemnicę zmiany procedur w pielęgnacji pępka. Otóż jak rodziłam Łucję, to kazali przemywać kikut 70 % spirytem, który kupowało się w monopolowym. A teraz na porodówkach króluje środek o nazwie Octanisept. Jak przyszła do mnie położna pierwszy raz, to zwierzyłam się jej że moim zdaniem ten pępek tak nędznie schnie, bo ten Octanisept wcale nie wysusza. Ona przyznała mi rację i nakazała powrót do spirytusu, który zniknął z porodówek bo podobno pacjentki go wypijały...
Przyznam, że nie widziałam co na to odpowiedzieć.
I jeszcze z okazji odpadnięcia kikuta zaserowaliśmy Jędrkowi nieco szamaństwa - gadżeciarstwa, czyli kąpiel w specjalnym wiaderku. ( Kuba, który uważa że uległam propagandzie używa nazwy "kubeł" bądź "wazon";) Moim zdaniem Jędrek bardziej się wyluzował niż w wanience, no ale to w końcu ja polowałam na allegro na ten kawałek plastiku:)


A u nas, dla odmiany, jest zupełnie inaczej. Rodziłam Lusię 23 grudnia i kazali nam przemywać pępek spirytusem na zmianę z piochtaniną. Od stycznia weszły zalecenia, żeby nie przemywać niczym. Ciekawe, kto to wszystko wymyśla? Inna sprawa, że przez pępek właśnie w 12 dobie znalazłyśmy się w szpitalu. Jak kiedyś urodzę trzecie dziecko, to na słowa "pępek" i "przemywanie" dostanę drgawek ;)
OdpowiedzUsuńA wiaderka widziałam i też mi się spodobały :) Z gadżetów, to chciałam kupić rozkładaną wanienkę, ale mąż mnie wyśmiał (upraszczając).
No ładnie :) Czyli "kubłowi" jednak się nie oparłaś? :) Uważaj tylko, bo kolejny może być kosz Sangenic, Bloom, żyrafka Sophie... itd, to się nigdy nie skończy.
OdpowiedzUsuńo rany, muszę zgooglować bo tylko żyrafkę Sophie kojarzę (ale przy tym dziecku będę w stanie sobie ją chyba odpuścić:)
OdpowiedzUsuń