Od ściany do ściany

Bywa, że nabieram wiatru w żagle. Dzieci - układne, praca - super, wiosna - już za chwilę. I nagle "bum" - tak jak dziś - dzieci w buncie, rękoczyny (dzieci, nie nasze:), wrzaski (a tu już, niestety i po obu stronach). Pociechą pozostaje doświadczenie, które podpowiada, że jak znowu dojdę do ściany ("nie nadaję się do tego. chlip, zabierzcie mi licencję rodzica") to front się zmieni i znowu się wypogodzi.

Tak to jest z moimi dziećmi.

Komentarze

  1. Tak też jest z moimi dziećmi i ze mną.

    OdpowiedzUsuń
  2. czyli jednak jesteście ludźmi!

    OdpowiedzUsuń
  3. @Anonimowy - bywamy:) a raczej spadamy z hukiem z chmury. Pozdrawiam i zachęcam do jawnych uszczypliwości:)

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Dzięki za komentarz! Miło wiedzieć, że czytasz:)

Popularne posty