Reżyseria - Łucja K.

 



Z fazy negacji poleceń płynnie i niespostrzeżenie weszliśmy w fazę wydawania poleceń. Łucja ma bardzo określoną wizję kto w którym momencie powinien się w określony sposób zachować. Ba, podrzuca kwestie do wypowiedzenia. Np. wchodzę do pokoju i słyszę. "jesteś królikiem, dobla?"
No niech będzie - jestem
"A ja jestem kotkiem". Powiedz cześć, kotku"
"Cześć kotku"
"Nieeee!!!!! Wejdź jeszcze raz"
Wchodzę
"Nieeeeeee!!!!! Tak bokiem"
Wchodzę bokiem. "cześć króliku"
"Nieeeeeeeee!!!! Ty musisz powiedzieć cześć kotku"

Nie ma ucieczki. Trzeba zagrać tę scenę od A do Z tak jak Pani reżyser sobie życzy. Nie ma oklasków, głasków. Jest łaskawe pozwolenie na normalne działanie.

A, no i dziś zdarzył się pierwszy szantażyk. "jak nie przysuniesz Jędrusia, nie zjem obiadu". Do tego mina i pozycja Małej Mi. Nie wytrzymałam - prychnęłam śmiechem.

Komentarze

  1. U nas faza reżyserowania codzienności trwa już kilka miesięcy. Dzieje się to całymi dniami, postaci zmieniają się bez żadnych reguł. A właściwie jedyną regułą jest humor Weroniki. Nie wytrzymuję tego i się wyłączam. Strasznie to męczące, choć na początku wydawało mi się urocze.

    OdpowiedzUsuń
  2. Mimo wszystko wolę to od fazy wiecznego "nie". Po 1,5 roku - "dobla" brzmi dla mnie jak najpiękniejsza muzyka:)

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja tez jestem aktorem! Ciągle. Tylko ja jestem dźwigiem, który mówi "cześć ciężarówo". Syn. Tęskno mi trochę do kotków i króliczków, może córka wypełni tę lukę - ale ona już teraz ssie już podwozia i ani myśli o pluszaczkach.
    I też mam już czasem dość. Wszystko wie lepiej. A ja wszystko robię źle. Frustra.
    B.

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Dzięki za komentarz! Miło wiedzieć, że czytasz:)

Popularne posty