Sudoku
z tym mi się kojarzy nasze życie, które nabrało dużego tempa. Z prostego powodu, jakim jest mój powrót do pracy. W małym na razie wymiarze ale i tak mocne spięcie. Moim celem, nazwijmy to górnolotnie - życiowym - jest aby rożne dziedziny się balansowały, żeby znaleźć taka kombinację, aby wynik był równy we wszystkie strony. Czasem myślę, że być może zbyt naiwnie ufam twórcom krzyżówki, że prawidłowe rozwiązanie istnieje. W chwilach zwątpienia bardziej widzę w tym wszystkim słabo sfastrygowaną poduchę, z której co i rusz wyłazi dziurami pierze.
Ale dajemy radę, choć przybyło zmęczenia - to na pewno. (I stad tez blogowa stagnacja).
To teraz podsumowanie:
Łucja miała 3 urodziny. Sprawa zdecydowanie zasługuje na oddzielny post, ale z tym może poczekamy na dokumentację fotograficzną:) Tu taka zapowiedź przed imprezowa z Jędrkiem wśród balonów.

A Jędrek wraz z ukończeniem 6 miesięcy przebudził się ze swojego niemowlęcego glonowania w żywego eksploratora. Świat z perspektywy brzucha a jak sił nie starcza to wielka awantura o noszenie. Tak się zastanawiam, że do tych książek co każą nosić, husiać i przytulać powinni dorzucić broszurkę o rehabilitacji kręgosłupa. 9100 kg kolega waży. No ale noszę. I nawet to noszenie synowi uatrakcyjniam dodatkowo:)


A i budzą się dzieci o szóstej. Ale za to wiosennie. Łucja jeszcze nie jest o tym do końca przekonana i podczas naszej wizyty na placu zabaw robiła za turystę z Gubałówki. "Przykryj mnie kocykiem" - tak odpowiadała na zachętę wybrania się na zjeżdżalnię.

Ale dajemy radę, choć przybyło zmęczenia - to na pewno. (I stad tez blogowa stagnacja).
To teraz podsumowanie:
Łucja miała 3 urodziny. Sprawa zdecydowanie zasługuje na oddzielny post, ale z tym może poczekamy na dokumentację fotograficzną:) Tu taka zapowiedź przed imprezowa z Jędrkiem wśród balonów.
A Jędrek wraz z ukończeniem 6 miesięcy przebudził się ze swojego niemowlęcego glonowania w żywego eksploratora. Świat z perspektywy brzucha a jak sił nie starcza to wielka awantura o noszenie. Tak się zastanawiam, że do tych książek co każą nosić, husiać i przytulać powinni dorzucić broszurkę o rehabilitacji kręgosłupa. 9100 kg kolega waży. No ale noszę. I nawet to noszenie synowi uatrakcyjniam dodatkowo:)
A i budzą się dzieci o szóstej. Ale za to wiosennie. Łucja jeszcze nie jest o tym do końca przekonana i podczas naszej wizyty na placu zabaw robiła za turystę z Gubałówki. "Przykryj mnie kocykiem" - tak odpowiadała na zachętę wybrania się na zjeżdżalnię.

Krzyżówka i poducha to świetne porównania na elastyczność rodzicieli. Mnie przyszła do głowy przykrótka kołderka z wielkim haftem "24H/7D".
OdpowiedzUsuńpo pierwsze - aluzja jest zrozumiala - rzucam wszystko i ide obrabiac...
OdpowiedzUsuńpo drugie - 9100 kg...?!? Jedrek tyle wazy...??? to rekordzista...!!! jak go ostatnio widzialem to dalbym mu najwyzej troche ponad 9 kg...
czyz nie...?