Kolejny raz nie mogliśmy dostać się do kościoła z powodu zawodów biegowych. Tym razem zdeterminowani i spóźnieni minęliśmy metę "Biegnij, Warszawo" ustawioną na wprost wejścia do kościoła. kontakt ze sportem wyczynowym zachęcił Łucję do wyjątkowo odważnych aktywności na placu zabaw.
miłe zaskoczenie dnia:) kiedyś wchodziłam na nasztuki i bardzo lubiłam Twój blog, więc super, że kontynuujesz pisanie. Widzę, że rodzinka się przez ponad rok powiększyła:) pozdrawiam
miłe zaskoczenie dnia:) kiedyś wchodziłam na nasztuki i bardzo lubiłam Twój blog, więc super, że kontynuujesz pisanie. Widzę, że rodzinka się przez ponad rok powiększyła:) pozdrawiam
OdpowiedzUsuńDzięki. Ale jak zrozumiałam nie znamy się z realu? Pozdrawiam serdecznie!
OdpowiedzUsuńnie, nie znamy się z realu:) mieszkam w innym kącie Polski:)
OdpowiedzUsuń