Testy butelkowe

Przyszedł czas, aby w nadziei na mgliste "kiedyś..." zbadać możliwości odłączenia młodego od podstawowego dystrybutora. Zaczęłam mieć poważne obawy, że skoro on taki cycowy, to wzgardzi gumą a ja będę musiała przekonywać potencjalnych opiekunów do karmienia go pipetą. Okazało się, że chłopak nie jest znowu taki sentymentalny - szama to szama -a tym samym namiętnym spojrzeniem, co zwykle skierowane jest do mnie, obdarzył swego ojca-butelkowca.

Jest tylko mały zonk w tym wszystkim. Zaproponowałam w tej butelce naprawdę przyzwoite 125 ml. On to połknął jak smok wawelski, po czym wydał taki naprawdę żałosny jęk, że chce jeszcze... I nie było rady- matka uzupelniła braki. Czyli ściąganie będzie bardziej wymagającą robotą niż zakładałam.

Tu tylko jeszcze wtrącę, ze rozmawiałam niedawno ze znajomą o odciaganiu właśnie i przypomniałam moje żałosne początki udojenia 40 ml w 2 h. "I to nie starcza? - zdziwiła się znajoma, również matka. Po dzisiejszym... kwituję to pół rozbawieniem, pół westchnieniem...

Komentarze

  1. Dla mnie karmienie piersią to była męczarnia! Cała 3 karmiłam z miesiąc.

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Dzięki za komentarz! Miło wiedzieć, że czytasz:)

Popularne posty