Twarda sztuka

Jakby mnie ktoś pytał o charakterystykę mojego starszego dziecka, to tak bym właśnie powiedziała. Upór, konsekwencja, własne zdanie - mocne nawet jak na normy buntu dwulatka. I choć uprzykrza nam to życie, to gdzieś tam pod spodem jesteśmy też z tego czasem dumni. Np. z jej nieprzekupności. Ot, przykład pieluch (zasługujący na oddzielny tom). W skrócie - Łucja odmawia ich porzucenia. Panie psycholog każą cierpliwie czekać, aż dziecko podejmie decyzje, że pieluchy są dla frajerów (teraz to zdanie ma o nocniku). I czekam, czekam, ale czasem cichcem badam teren. Dziś w kiosku wpadła nam w ręce gazetka z naklejkami ze świnki Peppy. Sama świnka jest już w porządku a naklejki - obłędne. Łucji decyzja, że kupujemy. Na to ja - hola, hola - a może by tak kupić to z jakiejś dużej okazji, np... siadania na nocnik? I tu wysunęłam kuszącą ofertę, dzięki której Łucja mogłaby stać się posiadaczką całej kolekcji (tak, wiem - to nie najlepsze ostatnio słowo;).
Łucja skwitowała krótko "nie" i odłożyła gazetkę na półkę.

I przez cały ten czas nie znaleźliśmy sposobu, aby ją kupić... system nagród na razie u nas nie działa.

A jeszcze w kwestii konsekwencji. W Ikei Łucja mogła sobie wybrać zabawkę - zwierzątka lub pluszowe owoce. Wybrała zwierzątka. Za chwilę Kubie wpadł w ręce pluszowy zestaw śniadaniowy, który go zachwycił i podekscytowany wręczył go Łucji. Na co ona - Ja już wybrałam. Nie kupujemy tego, odłóż na półkę"...

Gdy zwierzyliśmy się kiedyś jednej bliskiej nam osobie, że pierwsze słowo Łucji było "nie", ona skwitowała, że to bardzo dobrze. Jej pierwszym słowem było "tak" i ma z tego powodu mnóstwo kłopotów.

No, zobaczymy co dalej z tego będzie

Komentarze

  1. zależy do kogo mówi się nie a do kogo tak

    OdpowiedzUsuń
  2. Podziwiam! Wychowywanie do świadomej konsumpcji macie, widać, we krwi. My mamy tylko na afiszach i Weronika chyba to wyczuwa. "Po co wchodzimy, Wercia?. "Po biszkopty". Minutę później odciągam ją prawie siłą od półmetrowych żelków w kierunku kasy i zlany potem czekam na histerię...

    OdpowiedzUsuń
  3. Z rozmów prowadzonych przez nas z innymi rodzicami wynikało, że w żelkach tkwi tajemna siła przekupstwa. Kusi...

    OdpowiedzUsuń
  4. A Łucji nie kuszą? Czy ona jeszcze nie zna tego smaku? Ale skoro Pappa nie podziałała na Łucję to pewnie i żelki nie dadzą rady. U nas żelki lub ich brak to główna karta przetargowa/najsroższa kara/mile widziana nagroda.

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Dzięki za komentarz! Miło wiedzieć, że czytasz:)

Popularne posty