Pokusa
Z wielu źródeł płyną do mnie ostatnio sygnały o magicznej władzy uzyskanej dzięki żelkom. "Za żelka zje każdą breję, którą damy mu na talerz" - to jedni, "Za to, że zrobi siku na nocnik obiecałam mu trzy żelki - i zrobił" - to inni
To się robi przerażające - pierścień władzy normalnie. Czuję się jak Frodo... Łucja nie zna smaku żelków (tzn, chyba zjadła jednego w klubiku, ale nie wspomina tego jakoś szczególnie), więc kusi, aby ją nauczyć, skoro tyle dzięki temu można uzyskać... Potem sobie myślę "stuknij się w głowę, przecież staniesz się dilerem, w dodatku żelkowym dilerem". To nieco studzi moje zapędy ale gdy pomyślę o tym, że w zasięgu ręki jest "one ring to rule them all"...
To się robi przerażające - pierścień władzy normalnie. Czuję się jak Frodo... Łucja nie zna smaku żelków (tzn, chyba zjadła jednego w klubiku, ale nie wspomina tego jakoś szczególnie), więc kusi, aby ją nauczyć, skoro tyle dzięki temu można uzyskać... Potem sobie myślę "stuknij się w głowę, przecież staniesz się dilerem, w dodatku żelkowym dilerem". To nieco studzi moje zapędy ale gdy pomyślę o tym, że w zasięgu ręki jest "one ring to rule them all"...

kurna, a te żelowe półmetrowce przy kasie widziałaś?! normalnie jak ten ciągutek z drzewa poznania dobra i zła!
OdpowiedzUsuńPrzekupywanie dziecka jest bez sensu. Przyznaję jednak, że kilka razy walnęłam tekst typu: "jak zrobisz..., to dostaniesz...". Ostatnio kupiłam żelki, bo miały przyjść do nas dzieci. Oniemiałam, kiedy potem przeczytałam na opakowaniu: "mogą wywierać szkodliwy wpływ na aktywność i skupienie u dzieci". Nigdy więcej żelków!
OdpowiedzUsuńNa szczęście na naszych nic takiego nie jest napisane ;) Żelki o ile nie mają wściekłych kolorów jak niebieski czy czarny, są dosyć naturalnymi słodyczami. Ja raczej nie przekupuję, tylko stosuję karę braku żelków. Jak słusznie można wywnioskować, żelki są u nas codziennością.
OdpowiedzUsuńo co chodzi z tymi żelkami? Moja wiedza o nich zatrzymała się na wiadomości, że są dobre na włosy i paznokcie, a tu wnioskuję, że to Samo Zło??? :)
OdpowiedzUsuńno mnie się jednak z czystą chemią kojarzą...
OdpowiedzUsuńMi też się kojarzą z chemią na maksa, chociaż pewnie są lepsze i gorsze.
OdpowiedzUsuńNatomiast przekupywanie smakołykami działa na Tośkę w 100%, chociaż wiem, że to nie jest najlepsza metoda wychowawcza :-)
Z nocnikiem też zadziałało.